Lech wykoleił się w Puszczy
W sobotnie popołudnie na stadionie Cracovii, odbył się mecz, który na długo zapadnie w pamięci kibiców Ekstraklasy. Puszcza Niepołomice podejmowała tam drużynę Lecha Poznań w ramach 28. kolejki. Choć wynik mógł wydawać się przewidywalny, to samo widowisko na boisku udowodniło, że w futbolu wszystko może się zdarzyć.
Mecz ten toczył się jak walka dwóch drużyn o zupełnie różnych celach. Puszcza, walczyła o utrzymanie w Ekstraklasie, znajdując się aktualnie w strefie spadkowej. Lech, z kolei, zajmował 3. miejsce, będąc ciągle w walce o mistrzostwo Polski z minimalną stratą do liderującej Jagiellonii Białystok.
Spotkanie rozpoczęło się zdecydowanie, z atakami ze strony Lecha, jednakże pierwsze próby nie przynosiły efektów. W 6. minucie to Puszcza zaskoczyła, zdobywając bramkę przez Jordana Majchrzaka. Po rzucie wolnym i dośrodkowaniu z lewej strony boiska, piłka trafiła na głowę Majchrzaka, który skierował ją do bramki Lecha, nie dając szans bramkarzowi.
W 22. minucie kolejna euforia wśród kibiców Puszczy, gdy Artur Craciun wykorzystał podobną sytuację, również po rzucie wolnym, tym razem z prawej strony boiska. Mocne uderzenie głową Craciuna sprawiło, że piłka wpadła do siatki, a prowadzenie beniaminka wzrosło do 2:0.
Lech, choć próbował odpowiedzieć, nie mógł przełamać obrony rywali. Dopiero w 87. minucie Lech zdobył bramkę kontaktową za sprawą Ishaka. Po szybkiej akcji zagranej z głębi pola, piłka dotarła do Ishaka, który efektownym strzałem pokonał bramkarza Puszczy.
Drugą połowę charakteryzowały zmasowane ataki Lecha, jednakże Puszcza umiejętnie broniła się, przetrzymując natarcia i spokojnie rozgrywając piłkę. Lech, mając świadomość upływającego czasu i niekorzystnego wyniku, zaczął grać bardzo nerwowo i ostro, co często prowokowało zawodników Puszczy i skutkowało kilkoma żółtymi kartkami.
Mecz zakończył się sensacyjnym zwycięstwem Puszczy Niepołomice nad Lechem Poznań 2:1, co sprawiło, że beniaminek zrobił krok w stronę utrzymania w ekstraklasie, jednocześnie oddalając mistrzostwo Polski od drużyny z Poznania. To wydarzenie pokazuje, że w futbolu wszystko może się zdarzyć, a każdy mecz jest nieprzewidywalny do samego końca.

