Udany powrót do europejskich pucharów Wisły Kraków.
Cofnijmy się w czasie. Jest wiosna roku 2012 Wisła Kraków remisuje u siebie 1:1 ze Standardem Liege, w rewanżu pada bezbramkowy remis, a ponieważ wówczas obowiązywała zasada bramek na wyjeździe podopieczni Kazimierza Moskala odpadają z rozgrywek Ligi Europy.
12 lat później Wisła Kraków jest w innym miejscu na piłkarskiej mapie. Drużyna gra w 1 lidze, mierzy się z licznymi problemami finansowymi i kadrowymi. Drużynę ponownie obejmuje trener Moskal – klubowa legenda by ponownie powrócić z Białą Gwiazdą do europejskich pucharów. W pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy krakowianie podejmowali na własnym stadionie FK Lapi – wicemistrza Kosowa. Stadion miejski im. Henryka Reymana wypełnił się licznie kibicami spragnionymi europejskiej piłki pod Wawelem.
Wisła rozpoczęła spotkanie w sposób wręcz wymarzony. W drugiej minucie na prowadzenie wyprowadził ją Igor Sapała. Bramka ta pozwoliła spokojnie wejść w mecz, kontrolować przebieg spotkania. Choć na papierze w teorii wicemistrz Kosowa powinien górować nad pierwszoligowym klubem z Polski na murawie nie było tego widać. Wręcz przeciwnie to Wisła grała dojrzalej.
W 52 minucie Angel Baena mógł podwyższyć prowadzenie jednak po jego strzale z bliskiej odległości piłka odbiła się od poprzeczki. Kiedy spotkanie zbliżało się do końca i wydawało się że Wisła na rewanż pojedzie z jednobramkową zaliczką Angel Rodado podwyższył prowadzenie. Hiszpańska gwiazda zwana na Reymonta „Aniołem” ustaliła wynik spotkania dokładnym uderzeniem zza linii pola karnego.
Wynik 2:0 z pewnością lepiej ilustruje przebieg spotkania, a dwubramkowa zaliczka przed rewanżem daje komfort gry. Rewanż odbędzie się za tydzień w Pudujevie, na ciężkim terenie. O godzinie 16:30, zapewne w wysokiej temperaturze i niekorzystnych warunkach. Oby Wiślacy wrócili z tego rewanżu ze zwycięskim awansem.

