Bramki w końcówkach pogrążają Ruch
Ciepły sierpniowy poniedziałkowy wieczór kończył 4 kolejkę Betclic 1ligi. W Krakowie Wisła podejmowała Chorzowski Ruch. Goście przystępowali do tego spotkania z pięcioma punktami na koncie. Łączenie gry w europejskich pucharach nie wychodzi punktowo najlepiej dla Wisły, która ma w swoim dorobku dopiero jeden punkt. Na trybunach mecz przyjaźni oglądało 22 tysiące kibiców, w tym 4 tysiące kibiców Ruchu, niektórzy ramie w ramię z krakowianami tworzyli imponujący doping.
Na boisku piłkarze mają jednak swoje zadania do wykonania. Mecz zaczął się lepiej dla Białej Gwiazdy. 5 minuta uderzenie ze skraju pola karnego Alana Urygi i gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, jednak piłkę z linii bramkowej wybił obrońca Ruchu. Ruch odpowiedział w 9 minucie uderzeniem zza pola karnego, które minimalnie minęło bramkę.
W pierwszej połowie najjaśniej lśniła gwiazda Anchela Rodado. W 25 minucie Hiszpan był blisko szczęścia, ale po rykoszecie piłka przeszła obok bramki Szymańskiego. Trzy minuty później ponownie uderzała wiślacka dziewiątka, tym razem zza pola karnego i ponownie lepszy okazał się Szymański, dla którego była to pierwsza poważna interwencja w tym spotkaniu.
Kiedy wydawało się że w pierwszej połowie już się nic nie wydarzy Wisła Kraków wyprowadziła dwa ciosy, dwie najgroźniejsze sytuacje. Po pierwszej akcji piłka wylądowała na słupku bramki. Natomiast chwilę później podcięta piłka za linie obrony do której dopada Anchel Rodado i wyprowadza Wisłę Kraków na prowadzenie.
Po przerwie sytuacja Ruchu skomplikowała się jeszcze bardziej. Cztery minuty po wznowieniu gry sędzia Jarosław Przybył wyrzucił z boiska Filipa Starzyńskiego za brutalny faul i goście musieli odrabiać straty w okrojonym składzie.
Potencjalnie nie podłamało to piłkarzy gości. W 56 minucie kapitalna parada Chichana uratowała gospodarzy przed stratą bramki. Minutę później do wyrównania doprowadza Szymon Szymański. Nieprawdopodobne uderzenie zza pola karnego. Tym razem Chcichan nie dosięgnął tej piłki uderzonej mocno i precyzyjnie.
Teraz to Wisła miała 30 minut na ponowne wyjście na prowadzenie tym bardziej, że grali w przewadze. 69 minuta i Jarosław Przybył dyktuje rzut karny dla Białej Gwiazdy, który na bramkę zamienia najlepszy strzelec Wisły Anchel Rodado. Blisko obrony był Szymański, który co prawda wyczuł intencję strzelającego, ale piłka przeszła pod jego rękoma.
Tuż przed końcowym gwizdkiem Ruch dobił i wynik na 3-1 ustalił Oliwier Sukiennicki. Wykończył zgraną piłkę przez Bartosza Jarocha uderzeniem zza pola karnego. Podobnie jak w pierwszej połowie Ruch stracił bramkę w końcowych sekundach.
W następnej kolejce Ruch Chorzów czeka mecz na wyjeździe z Termalicą Nieciecza. Wisła zmierzy się z Arką Gdynia, a po drodze czeka ich mecz 3 rundy kwalifikacji Ligi Europy ze Spartakiem Trnava. W czwartek 15-go sierpnia Wisła Kraków w rewanżu musi odrobić dwie bramki straty aby awansować dalej.

