Świat

Obrońcy tytułu zaczynają turniej od zwycięstwa nad Albanią.

Drugiego dnia Mistrzostw Europy na boisko wyszli obrońcy trofeum – reprezentacja Włoch. Ich przeciwnikiem była reprezentacja Albanii, zwycięzca polskiej grupy eliminacyjnej do tego turnieju. Stadion w Dortmundzie mogący pomieścić 80 tysięcy kibiców był w większości zajęty przez albańskich kibiców. Dla Reprezentacji Albanii to powrót na Euro po ośmiu latach. Turniej we Francji zakończyli jednak już na fazie grupowej. Poprawić wynik będzie im bardzo ciężko, ponieważ trafili do grupy śmierci z Hiszpanią i Chorwacją. Włosi, choć są obrońcami trofeum chcą odbudować się na wielkim turnieju po tym jak nie zakwalifikowali się na ostatnie Mistrzostwa Świata w Katarze.

Albania nie przestraszyła się rywala, od pierwszego gwizdka zaatakowała, czekała na błędy rywali. Już w pierwszej minucie po złym wyrzucie piłki z autu przez Włochów przejął piłkę w polu karnym Bajrami i huknął na bramkę zupełnie zaskakując rywali. Wymarzony początek Albańczyków. Bramka Bajramiego była jednocześnie najszybciej strzeloną bramką w historii Mistrzostw Europy. Pomocnik Sassuolo potrzebował 26 sekund aby  Albańska część stadionu eksplodowała z radości.

Squadra Azzurra szybko wzięła się za odrabianie strat. Najpierw blisko szczęścia był Pellegrini, a następnie w 11 minucie po jego asyście bramkę wyrównującą głową zdobył Bastoni.  Włosi jeszcze mocniej podkręcili tempo i już po pięciu minutach Barella wyprowadził Italię na prowadzenie. To było kosmiczne 20 minut spotkania. Kolejne minuty to kolejne ataki Włochów, najbliżej szczęścia był Frattesi, jednak podcięta nad bramkarzem piłka odbiła się od słupka.

Włosi choć byli w tym spotkaniu wyraźnie lepsi mogli zapłacić najwyższą cenę za brak podwyższenia wyniku. Okazję do wyrównania meczu w 90 minucie zmarnował Manaj.

Pomimo porażki Albańczycy zaprezentowali postawę waleczną na boisku, zaś kibice z Bałkanów zaprezentowali gorący i żywiołowy doping.