Wisła Kraków zdobywa Puchar Polski! Ogromne emocje na PGE Narodowym.
Finał Pucharu Polski dostarczył kibicom na stadionie i przed telewizorami wielu emocji i zwrotów akcji. Naprzeciw siebie stanęły ekstraklasowa Pogoń Szczecin oraz pierwszoligowa Wisła Kraków. Komplet kibiców na trybunach i fantastyczna oprawa jaką stworzyli fani dodawały majestatu spotkaniu. Kapitanowie Kamil Grosicki i Alan Uryga wyprowadzają swoje drużyny, hymn państwowy odśpiewany przez cały stadion i zaczynamy!
Biała Gwiazda od pierwszych sekund grała bez cienia strachu do swoich rywali, wierząc w to, że może wygrać to spotkanie. Pogoń Szczecin natomiast zepchnięta do defensywy, a ich ataki nakręcał Kamil Grosicki. Pierwsza połowa należała do Wisły Kraków, która swoją grą i atakami zasługiwała na prowadzenie ale za każdym razem na posterunku stał bramkarz Portowców Cojocaru. Najbliżej szczęścia był Szymon Sobczak, piłkę po jego strzale na słupek zbił bramkarz Portowców. Pogoń najgroźniejszą akcję stworzyła po sytuacyjnym strzale Wahlqvista, piłka przeszła jednak obok bramki.
Na murawie nie była widoczna różnica poziomów rozgrywkowych jaka dzieli obie drużyny. Wisła grała bez bojaźni i przebojowo. Jednak to Pogoń pierwsza zdobyła bramkę w tym spotkaniu.
W 70 minucie meczu po wyrzucie piłki z autu, Przyborek zgrał piłkę czym zmylił obrońców i wyprowadził napastnika na czystą pozycję, a Kouluris pewnym strzałem wyprowadził szczecinian na prowadzenie.
Z każdą kolejną minutą Pogoń była bliżej upragnionego celu, a Wiślacy nie potrafili pokonać Cojocaru. Najbliżej wyrównania byli w 89 minucie, ale piłkę z linii bramkowej wybił obrońca Pogonii Malec.
Kiedy czas nieuchronnie dla kibiców Wisły zbliżał się do końca, zaś kibice Pogoni fetowali zdobycie pucharu, w ostatniej akcji meczu Biała Gwiazda zdobyła wyrównującego gola. Wstrzelenie piłki w okolice pola karnego przedłużył głową Uryga, piłka minęła obrońców i spadła pod nogi Satrustegui a ten strzałem doprowadził do dogrywki.
Podbudowana mentalnie Wisła poszła za ciosem. Fatalnie podaną w środku boiska piłkę przejął Anchel Rodado i ruszył z połowy boiska sam na sam z bramkarzem i wyprowadził Wisłę na prowadzenie w trzeciej minucie dogrywki. Wielbłąd obrońcy Pogonii Leo Borgesa.
Druga połowa dogrywki to nawałnica ataków Pogoni Szczecin i heroiczna obrona własnej bramki drużyny Wisły Kraków, która wyprowadzała kontrataki. Nastroje na trybunach uległy odwróceniu, a kibice obu drużyn nerwowo spoglądali na zegar. Ostatecznie mecz po dogrywce zakończył się wynikiem 2:1 dla Wisły Kraków i to Biała Gwiazda sięgnęła po swój piąty Puchar Polski w historii.
Był to mecz godzien finału Pucharu Tysiąca Drużyn, kwintesencja futbolu. Radość przeplatała się ze smutkiem, beznadzieja z euforią. Dreszczowiec z happy endem dla kibiców Wisły Kraków. Portowcy stracili szansę na pierwsze trofeum w historii klubu, Wisła potwierdziła iż mimo problemów finansowych i sportowych to wciąż jeden z największych klubów w Polsce. To właśnie krakowski zespół reprezentować będzie nasz kraj w przyszłym sezonie w eliminacjach Ligi Europy UEFA.

