Świat

Znamy pary półfinałowe Euro2024

Za nami mecze ćwierćfinałowe Euro2024. Spośród czterech spotkań trzy zakończyły się dogrywką, a dwóch półfinalistów wyłoniły rzuty karne. Bramek nie było wiele, ale emocji co nie miara.

Hiszpania wyrzuca gospodarzy.

Po pierwszym ćwierćfinale Hiszpanie kontynuują swój marsz po trzeci puchar Henriego Delanaya. La furia rocha prezentuje na tym turnieju najładniejszą dla oka piłkę i przez wielu upatrywana jest jako główny  kandydat do trofeum. Wynik spotkania otworzył w 51 minucie meczu Dani Olmo. Wówczas rozpoczęła się szalona pogoń Niemców za wyrównaniem. Luis de la Fuente – trener Hiszpanów wprowadzał defensywnych piłkarzy, aby utrzymać wynik i kiedy wydawało się że ta taktyka zda egzamin nadzieję na awans dla gospodarzy turnieju wlał Florian Wirtz. Bramka tego utalentowanego pomocnika doprowadziła do dogrywki. Kiedy wydawało się że zmiany defensywne które wprowadziła Hiszpania jej zaszkodzą naprzeciw ofensywnie usposobionych Niemców zabójczy cios w 119 minucie wyprowadził super-rezerwowy – Merino.

Francuzi awansują, choć grą rozczarowują.

Jeżeli ktoś w spotkaniu Portugalia Francja spodziewał się wymiany ciosów wielu bramek i zwrotów akcji, goli Cristiano Ronaldo i Kiliana Mbappe to niestety się zawiódł. Otrzymaliśmy piłkarskie szachy. Mecz w którym drużyny skupiały się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. Jeżeli już komuś udało się sforsować defensywę to na posterunku stali bramkarze: Diogo Costa i Mike Maignan. Ostatecznie o awansie zadecydowały rzuty karne w których lepsi okazali się Francuzi. Francja przechodzi kolejne fazy turnieju i jest już w półfinale choć nie zdobyła jeszcze na tym turnieju gola z gry. Cel uświęca środki. Porażka i odpadnięcie Portugalii to również pożegnanie legendy Euro Cristiano Ronaldo. Najlepszy strzelec w historii turnieju – 15 bramek – tym razem bez gola.

Anglia usypia nie tylko czujność rywali.

W kolejnym spotkaniu ćwierćfinałowym Anglia podejmowała Szwajcarię. Synowie Albionu są powszechnie krytykowani za minimalizm, grę która nie porywa, a wręcz męczy oczy. Tak było i tym razem. Szwajcaria drużyna solidna i dobrze zorganizowana co prawda objęła prowadzenie w 75 minucie, ale już po 5 minutach za sprawą Saki i jego wyrównującej bramki wróciliśmy do stanu remisowego. Remis, który ponownie okopał drużyny na swoich pozycjach i nie pozwolił nikomu przepuścić ataku aż do końca dogrywki. Ponownie o awansie do półfinału zadecydowały rzuty karne, a te bezbłędnie wykonywali Synowie Albionu i to oni zagrają w półfinale.

Holandia za mocna dla walecznych Turków.

Reprezentacja Turcji przez wielu upatrywana była przed ćwierćfinałami jako ta, która może na tym turnieju namieszać, wcielić się w rolę czarnego konia rozgrywek. Turcy grają piłkę odważną, często nie kalkulują. Może i popełniają błędy, ale nie boją się podejmować ryzyka, za które są nagradzani. Żywiołowo dopingują ich tureccy fani. Ta bezkompromisowość została nagrodzona bramką w 35 minucie spotkania i Turcja wyszła na prowadzenie. Holendrzy musieli zabrać się solidnie za odrabianie strat. Tak też zrobili. Podopiecznie Ronalda Koemana najpierw doprowadzili do wyrównania za sprawą bramki de Vrija w 70 minucie spotkania by po 6 minutach wyjść na prowadzenie. Holandia zagrała dojrzalej, pokazała lepszą piłkarską jakość i miała indywidualności. Piłkarzy, którzy odmienili losy spotkania jak Gakpo czy bohater spotkania Stefan de Vrij.

Pary półfinałowe:

Hiszpania – Francja ( wtorek 21:00 – Monachium)
Holandia – Anglia ( środa 21:00 – Dortmund)